Czego szukasz?

72 potrawy zamiast hurys w arabskim raju dla smakoszy

Autor:
Talerz z przystawkami w Os'Kitchen

Kilka przystawek w Os’Kitchen

To, co arabskie, budzi ostatnimi czasy spore kontrowersje. Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Na moim blogu świadomie nie poruszam tematów politycznych, tylko kulinarne, dlatego dzisiaj zajmę się kwestiami bliskowschodnimi… od kuchni. Czytajcie zatem o niezwykłej restauracji arabskiej, którą odkryłem w dzielnicy Neukölln. Czytajcie, komentujcie, polubcie i przekazujcie dalej dobrą nowinę o istnieniu bloga…

Turecko-arabsko-proletariacko-hipsterska dzielnica, czyli Neukölln

Korzystając z dnia wolnego, przeszedłem się po Neukölln – dzielnicy, do której jeszcze kilka lat temu nie chodziło się z własnej, nieprzymuszonej woli. Choć nie do końca jest to prawda. Neukölln nigdy nie był aż tak niebezpieczny, jak o nim mówiono. A nawet jeżeli był, to każdy wiedział, gdzie się nie szwendać. W ten sposób dało się Neukölln lubić. Zresztą nieważne. Neukölln jest dzisiaj dzielnicą, w której mieszka najwięcej obcokrajowców. Ma to swoje plusy i minusy… Ale nie o tym, nie o tym.

Chodząc po dzielnicy, widać wiele kontrastów, zwłaszcza w kwestiach zamożności mieszkańców oraz stylu ich życia. Tradycyjne rodziny tureckie mieszkają drzwi w drzwi z hipsterami. Różnice widać zwłaszcza na tzw. Kreuzkölln, czyli w północnej części Neukölln, która od kilku lat podlega silnej gentryfikacji. Plusem takich zmian są liczne lokale z ciekawą ofertą kulinarną.

W Neukölln można się czuć bezpiecznie.
Neukölln! jakiś ty pięknie brzydki.
Neukölln to dzielnica przemysłowa – co widać.

Restauracja arabska Os’Kitchen, czyli arabska uczta w nowoczesnych wnętrzach

W czasie wspomnianego wyżej spaceru szukałem miejsca, w którym mógłbym zjeść lunch. Chodziłem, chodziłem, aż w końcu mój wzrok przykuł lokal, który zdecydowanie wyróżniał się wystrojem, od innych w okolicy. Była to restauracja arabska Os’Kitchen, w której właściciel lokalu interpretuje w nowoczesny sposób tradycyjną kuchnię Bliskiego Wschodu.

Os'Kitchen z zewnątrz

Os’Kitchen z zewnątrz

Dobra lokalizacja, bo na rogu małego skrzyżowania. Przez duże okna można patrzeć na okolice i podziwiać turecko-arabsko-proletariacko-hipsterski charakter okolicy. W środku nowoczesny wystrój, ale z charakterem – nie tak jak w wielu podobnych miejscach, przypominających do złudzenia bezduszne lokale z magazynów kategorii interior&design.

Ładny wystrój w Os'Kitchen

Wnętrze Os’Kitchen

Pierwsze dobre wrażenie zburzył nieco widok karty dań, wypisanej kredą na na zewnętrznej stronie kontuaru. Arabska pizza, sandwich…??? Jak to? Taka profanacja? Na szczęście ujrzałem też inne dania, które brzmiały zdecydowanie lepiej: baba ganoush, batata harra, tabouleh itd.

Zamówiłem czarną herbatę z miętą oraz danie o nazwie „deftig orientalisch”, czyli w luźnym tłumaczeniu: „sycąco-orientalne”. Herbata smakowała wyśmienicie – mocna, czarna z delikatnym posmakiem świeżej mięty. Zamówiona porcja jedzenia wydała mi się na początku mała, ale mogę was zapewnić, że miseczka była na tyle głęboka, że najadłem się do syta. Nie ilość się jednak tutaj liczyła, ale jakość. Dawno nie jadłem tak delikatnego, aksamitnego hummusu. Mięso mielone było doskonale przyprawione i przypieczone. Do posiłku podany był wspaniały chleb arabski. Bez jakiegokolwiek zawahania mogę napisać, że danie sycąco-orientalne smakowało WYŚMIENICIE. Po prostu rewelacja.

Doskonała, czarna herbata ze świeżą miętą w Os’Kitchen
Danie „sycąco-orientalne” w Os’Kitchen
Wspaniały hummus z mięsem mielonym i chlebem arabskim

Restauracja arabska Os’Kitchen, czyli prosty pomysł i brak zgody na kompromisy

Miałem okazję porozmawiać z właścicielem restauracji o jego pomyśle na lokal. Rodzice Osamy (oj, w głowach niektórych mogą zakwitnąć czarne kwiaty przerażenia) pochodzą z Libanu, ale on urodził się już w Niemczech. Przez całe życie pracował w gastronomii i przyglądał się złym praktykom w tej branży. Pracując u innych, zrodził się w jego głowie pomysł na własny lokal. Os’Kitchen jest zatem marzeniem, które udało się zrealizować jakiś rok temu. Pomysł na restaurację jest prosty i opiera się na kilku założeniach:

  1. Produkty używane w kuchni muszą być najlepszej jakości
  2. Wierność oryginałowi, ale…
  3. … z możliwością interpretacji tradycji.
  4.  Jak najwięcej produktów ma być ugotowanych/przygotowanych w restauracyjnej kuchni.

Czasami proste pomysły są najlepsze. Tak jest w przypadku Os’Kitchen. Jedzenie smakuje tutaj wpaniale. Do tego nie miałem poczucia, że właściciel sili się na bycie wyjątkowym. Dania są tradycyjne, a nowoczesne podejście dojrzałem raczej w formie ich podawania. Niektóre dania odbiegają rzeczywiście smakiem od tych oryginalnych, ale z korzyścią dla gastronomicznych kreacji Osamy.

Ostatecznie poprosiłem Osamę, aby przygotował mi jeszcze jeden talerz, tym razem z wybranymi przystawkami. To dla was, drodzy czytelnicy, zmusiłem się do kolejnej gastronomicznej uczty. Czułem się trochę jak na arabskiej Wigilii (wiem, takowa nie istnieje:-) Chodzi mi jednak o to uczucie, kiedy nie można jeść więcej, ale i tak człowiek je, bo wszystko smakuje wspaniale.

Kilka przystawek w Os’Kitchen
Takie przysmaki tylko w Os’Kitchen

Na talerzu znalazło się kilka wspaniałości:

  1. manakish, czyli arabska pizza (fatalna nazwa, wiem, ale tak chyba najlepiej opisać to danie) z tymiankiem, sezamem oraz oliwą z oliwek
  2. batata harra, czyli kawałki ziemniaków, smażone na głębokim oleju oraz przyprawione chilli, czosnkiem, kolendrą oraz sokiem z cytryny
  3. sambusek, czyli pierożki z ciasta francuskiego, smażone na głębokim oleju, z różnym nadzieniem: mięsem mielonym i cebulką, z serem feta lub ze szpinakiem i cebulką
  4. baba ganoush, czyli pasta z oberżyny grillowanej na kamieniu z lawy, poszatkowanej i przprawionej sokiem z cytryny, pastą sezamową oraz oliwą z oliwek (w Os’Kitchen baba ganoush smakowała mi najlepiej ze wszystkich, jakie do tej pory jadłem).
  5. tabouleh, czyli sałatka z posiekanej zielonej pietruszki, cebulki, ogórków, pomidorów, bulguru, soku z cytryny i oliwy z oliwek
  6. dip jogurtowy, stworzony przez Osamę i smakujący wyśmienicie. Właściciel restauracji uchylił tylko rąbka tajemnicy i wymienił kilka z wielu składników potrzebnych do przygotowania dipu, m.in. chilli, sok z owocu granatu, sezam, pasta sezamowa oraz 15 różnych przypraw.

Mam nadzieję, że zachęciłem was do odwiedzenia restauracji arabskiej Os’Kitchen. Przy okazji polecajcie bloga dalej.

www: Os’Kitchen

Gdzie: Anzengruberstraße 20, 12043 Berlin

Stacja: Rathaus Neukölln (U7)

Opinie

6

Dodaj komentarz

Polub Głód w wielkim mieście

Facebook
Facebook
INSTAGRAM

O blogu i blogerze

Jesteście albo niedługo będziecie w Berlinie – mieście, w którym wybór restauracji i barów robi wrażenie co najmniej takie, jak za komuny półki w Pewex-ie. Zwiedzacie, podziwiacie... Nagle czujecie, że głód zbliża się wielkimi krokami...

Jak w takiej sytuacji znaleźć fajną knajpę?
Możecie postawić tarota ale nie wróżę wam sukcesu. Możecie spytać kogoś na ulicy, ale szansa na to, że spotkacie Berlińczyka graniczy z cudem. W centrum są sami turyści.

Odpowiedzią na wasz problem jest mój blog. Od wielu lat odkrywam dla siebie bogactwo kulinarne Berlina. Na moim blogu znajdziecie informacje o restauracjach, knajpach i barach, w których jadłem i piłem. Każdy wpis to moja prywatna, subiektywna wskazówka, gdzie warto pójść, aby dobrze zjeść. Korzystajcie. Na zdrowie!