Czego szukasz?

Perska uczta bez dywanu, czyli restauracja Persepolis

Autor:

Powiększ

Kababi_alborz2
Tschelo Kebab

©Kababi alborz2/wikimedia.org

Zanim przejdę do meritum, czyli do tego, co można i warto zjeść w restauracji Persepolis, chciałem wszystkich przestrzec. Niech nikt nie próbuje tutaj podziękować… „za tak przepyszne arabskie jedzenie”. Oj, by się działo! Persowie to nie Arabowie, tak jak Słowianie to nie Germanie. Również w kwestiach kulinarnych są wyraźne różnice. Warto porównać! 

Restauracja perska „Persepolis” jest jedną z wielu restauracji w Berlinie, które serwują dania z obszaru dzisiejszego Iranu – uznawana jest jednak za najlepszą ze wszystkich. Potwierdzeniem jakości serwowanych tu potraw jest ilość Niemców irańskiego pochodzenia, którzy w „Persepolis” jadają i świętują z okazji różnych świąt. Będziecie zapewne jednymi z nielicznych, którzy nie posługują się perskim jako językiem ojczystym. I oto chodzi – jesteście przecież w mieście multi-kulti.

Perska feria smaków – szafran, lomo amani itp.

Perska kuchnia różni się od tureckiej, czy arabskiej. Podstawą większości dań jest ryż. Na talerzu znajdziecie żółty ryż z szafranem oraz znany nam biały ryż basmanti z ziołami np. z kolendrą lub kozieradką. Do tego podawane są warzywa z grilla oraz mięso, najczęściej jagnięcina lub kurczak. W „Persepolis” zamówicie również kebab, ale nie taki jak ten z fastfoodowych bud. Narodową potrawą Iranu jest Tschelo Kebab, czyli zmielone mięso jagnięce i wołowe, przyprawione kurkumą i cebulką, które nakłada się na coś w rodzaju szpady i piecze na grillu z węgla drzewnego (Kebab Kubideh). Do tego podawany jest szaszłyk z mięsa jagnięcego lub kurczaka, marynowanego w oleju, soku z cytryny oraz czosnku (Kebab Barg).

Tym, co charakterystyczne dla kuchni perskiej są dipy podawane jako przystawki lub jako dodatki do dań głównych: z oberżyny (Mirsa Ghasemi), oraz te na bazie jogurtu z różnymi dodatkami (zwane Borāni): ze szpinakiem, oberżyną, burakami, selerem i przyprawami, takimi jak cynamon, szafran, mięta, sok z limetki oraz czosnek i cebula.

Charakterystycznym jest także kwaśny smak wielu potraw. Wykorzystywanym do tego są owoce berberysu oraz czarne limetki, zwane w Iranie limo amani. Dojrzałe owoce gotuje się w wodzie z solą, a następnie suszy w palącym słońcu Wyżyny Irańskiej.

640px-לימון_פרסי-1
limo amani

©Ariel Palmon/wikipedia.org

W „Persepolis” jadłem kilka razy. Za każdym razem bardzo mi smakowało. Warto jednak wspomnieć, że wiele orientalnych smaków w kuchni perskiej jest bardzo subtelnych. Jedynie kwaśne noty są mocno zaznaczone przez co potrzeba trochę czasu, żeby się w tych potrawach rozsmakować.

Design, że o mój Boże.

O ile w restauracji „Persepolis” spodziewać możecie się niezwykłych smaków, tak w kwestiach wystroju, właścicielowi lokalu dobrego smaku wyraźnie brakuje.

Nie spodziewajcie się zatem perskich dywanów, orientalnych wzorów i dizajnerskiego szału. Wręcz przeciwnie. Wnętrza restauracji raczej odstraszają. Żółte ściany (na szczęście tak pomalowane, a nie brudne), jakieś kły słoniowe! i orzeł – symbol Persji. Skupcie się zatem raczej na tym, co na talerzu. No chyba, że lubicie podróże w inny wymiar estetyki.

Gdzie: Kurfürstenstaße 127, 10787 Berlin

Stacja: 10 minut piechotą z Nollendorfstaße (U1, U2, U3, U4), Schillerstraße (autobus 100, 106, 187, M29)

www: brak

 

Opinie

1

Dodaj komentarz

Polub Głód w wielkim mieście

Facebook
Facebook
INSTAGRAM

O blogu i blogerze

Jesteście albo niedługo będziecie w Berlinie – mieście, w którym wybór restauracji i barów robi wrażenie co najmniej takie, jak za komuny półki w Pewex-ie. Zwiedzacie, podziwiacie... Nagle czujecie, że głód zbliża się wielkimi krokami...

Jak w takiej sytuacji znaleźć fajną knajpę?
Możecie postawić tarota ale nie wróżę wam sukcesu. Możecie spytać kogoś na ulicy, ale szansa na to, że spotkacie Berlińczyka graniczy z cudem. W centrum są sami turyści.

Odpowiedzią na wasz problem jest mój blog. Od wielu lat odkrywam dla siebie bogactwo kulinarne Berlina. Na moim blogu znajdziecie informacje o restauracjach, knajpach i barach, w których jadłem i piłem. Każdy wpis to moja prywatna, subiektywna wskazówka, gdzie warto pójść, aby dobrze zjeść. Korzystajcie. Na zdrowie!